|
ZAUFAŁ OPATRZNOŚCI
******* Kontakt z autorem strony: o. Vitold-Yosyf Kovaliv, vul. Kardashevycha, 1 35800 m. Ostroh, Rivnenśka obl., Ukrajina ******* kovaliv * ostroh.uar.net ******* www.karaganda.blox.pl ******* tel. fax +380 3654 2-30-38 ******* Adres dla korespondencji w Polsce: ks. Witold Józef Kowalów skr. poczt. 9, 34-520 Poronin ***** Wszelkie uwagi i propozycje mile widziane. Sursum corda!
piątek, 31 października 2008
Smierć jezuity rodem z Karagandy
ŚMIERĆ JEZUITYRODEMZ KARAGANDYFragment listu ks. Jarosława Wiśniewskiego Dokumentować kłamstwo i bestialstwo, względem mniejszości. W Europie a znaczy i w Polsce, etniczna i religijna mniejszość to przedmiot dumy i troski. Tutaj, deptanie praw "braci mniejszych" to norma. Wiec będę pisać, tym bardziej, że "zle nie śpi" i po "dyplomatycznym odsunięciu" abp Kondrusiewicza od kierowania rosyjskim kościołem mamy kolejna nowinkę ze Wschodu. Kolejny atak nożem w plecy. Tym razem niestety, wyrażenie "nóź w plecy", nie jest to alegoria. ZAMORDOWANO DWU JEZUITÓW W MOSKWIE - w najlepszym gangsterskim stylu zostali zasztyletowani u siebie w domu. Jeden z nich Otto Messmer to mój znajomy, rodzony brat biskupa z Kirgizji i proboszcza z Karagandy, a także czterech sióstr Eucharystek, to naprawdę dzielna rodzinka i będzie im go mocno brak, choć z drugiej strony dla takiej rodziny brat męczennik to najpiękniejszy dar Opatrzności i niesamowita reklama dla Kościoła na Wschodzie. KGB-iści na prawdę nie wiedza co czynią. Byłem kiedyś w moskiewskim domu Jezuitów. Tam naprawdę nie ma co kraść, zwykła komunalka ze starymi rupieciami, wiec motyw był inny i jedyny. To, ze Jezuici nigdy nie podobali się służbom specjalnym wiedzieliśmy od dawna, pierwszą "personą non grata" stał się przełożony moskiewskich Jezuitów ks. Opiela. Nie wpuszczono go nie nazywając przyczyn w 2000-m roku. Rok później "milicja podatkowa w towarzystwie bojówkarzy napadła na centrum Inigo w Nowosybirsku, zarekwirowano wtedy cala bazę danych, kasety wideo i nawet "wzięto pod straż" niemal 90-letniego weterana Jezuitów, ks. Stryczka ze Słowacji. Człowieka, który w czasie wojny wspierał we Francji rosyjskich partyzantów...(!) Wiele by mnożyć takich przykładów wrogości wobec zakonu. Ja czuję z daleka ten smród z Łubianki... Toteż kolejna awantura w Moskwie, która mnie do głębi duszy dotknęła, bo spotkałem tego kapłana w 1995 roku w Warszawie na lotnisku, gdyśmy wspólnie lecieli na tydzień do Fatimy mocno i osobiście mnie boli. Pamiętam go jak przystojnego i skromnego chłopca. Pamiętam reportaż z Nowosybirska z jego ślubów wieczystych jakie miały miejsce całkiem niedawno, bo w 2001 roku. Pamiętam słowa jego wzruszonej mamy wypowiedziane przed kamerą syberyjskiej telewizji katolickiej KANA. Ta kobiecina oddala kościołowi trzech synów i cztery córki!!! Śmierć młodego Jezuity syna zesłańców z Karagandy, dzielnego jezuity, powinna dotknąć wszystkich nas. (...) Od dzisiaj w żałobie pogrążają się wszystkie kościoły Kazachstanu, Kirgizji, Tadżykistanu, Uzbekistanu i Turkmenii. Nie wspominam o Rosji, bo tam temperatura emocji od lat jest wysoka. Myślę, ze żałoba powinna dotrzeć i do Polski i do Niemiec, ojczyzny jego przodków, to będzie po drodze, bo drugi współbrat męczennik pochodził z Ekwadoru i jego trumna zapewne będzie przelatywać nad Polską. Jedynym grzechem tych chłopców, była opieka na studentami z Instytutu św. Tomasza z Akwinu. Tak samo jak w Katyniu ginęła inteligencja, tak i dziś w Moskwie "musi ginąć". Ja tymczasem jeszcze raz dziękuje Bogu za Uzbekistan i cały Turkiestan, bo tutaj choć nielekko, jak na razie nie sztyletują księży. (...) MOWA FAKTÓW (NA MARGINESIE)
W 2000-m roku prętem metalowym zabił w Jarcewo nad Jenisejem swego ulubionego proboszcza Jana Franckiewicza, młody recydywista. Tato zamordowanego x. Jana zginął w Katyniu, tak przypadkowo los się zbiegł. Ktoś inny "przez pomyłkę" utopił w Wiśle ks. Jerzego. To w moim odczuciu pasmo czy raczej "charakter pisma" tej samej szajki, która nie została postawiona przed sad w Norymberdze, ale kiedyś warto by stanęła przed Trybunałem Europejskim. Gdyby się okazało, ze księży Jezuitów z Moskwy zasztyletowali rabusie, albo że sami uprawiali jakiś "proceder" czy byli zamieszani w mafie NIE WIERZCIE!!! Ja sam nie wierze, tzn. nie jestem pewien... Mama ks. Jerzego, którą spotkałem po raz kolejny miesiąc temu w Okopach na moja rade, by się trzymała, do beatyfikacji syna, bo to może wkrótce nastąpić wypowiedziała mądre słowa: ks. Jarosław Wiśniewski Taszkient, 29 października 2008 r.
czwartek, 30 października 2008
Modlitwa o beatyfikację Sługi Bożego (RUS)
МОЛИТВАО БЕАТИФИКАЦИИСЛУГИ БОЖЬЕГОО. ВЛАДИСЛАВАБУКОВИНСКОГО
Protest przeciw deprecjonowaniu okresu jagiellońskiego
PROTEST PRZECIWDEPRECJONOWANIUOKRESUJAGIELLOŃSKIEGOW jednym z listów do przyjaciółki z okresu studiów na UJ w Krakowie, Marii Żurowskiej (list z 22 marca 1964 r.) ks. Władysław Bukowiński wypowiedział się przeciw deprecjonowaniu okresu jagiellońskiego w historii Polski. Czytamy w nim m.in.: "Nasze ideały są u mnie nadal żywe i aktualne. Natomiast nie bez irytacji przeczytałem kilka recenzyj z książki Jasienicy o Polsce Jagiellonów. Nie miałem, niestety, możności czytać samej tej książki. Recenzje idą w kierunku deprecjonowania okresu jagiellońskiego. Jest rzeczą dla mnie zrozumiałą, że w obecnych warunkach okres piastowski jest bardziej aktualny. Ale to w niczem nie umniejsza faktu, że okres jagielloński, a nie piastowski, był szczytowym osiągnięciem całego tysiąclecia. Właśnie wielkością jest okresu jagiellońskiego, iż nie da się on wtłoczyć w ciasny utylitaryzm i pragmatyzm, wprawdzie modny, lecz niewątpliwie szkodliwy dla ducha.Rocznica 600-lecia uniwersytetu łączy się z ostatnim z Piastów. Było by bardzo smutnem, gdyby w związku z tem znowu zabrzmiały jakieś akcenty antyjagiellońskie! Że zresztą okres jagielloński bynajmniej nie jest tak dalece niepraktyczny, o tem mógłbym wiele powiedzieć na podstawie własnego długoletniego doświadczenia. Zasklepienie się we własnem ciasnem podwórku łatwo prowadzi do utraty właściwej perspektywy" (Ks. Władysław Bukowiński, "Listy" pod red. ks. Jana Nowaka, Kraków 2007, s. 390-391).
piątek, 20 czerwca 2008
"Kocham tę modlitwę"
Czwartek, 19 czerwca 2008 roku “KOCHAM TĘ MODLITWĘ”Dzisiaj w czwartek 11 tygodnia zwykłego Kościół przypomina nam “Ojcze nasz”, tę najwspanialszą modlitwę, którą otrzymaliśmy do samego Jezusa Chrystusa. Dla nas chrześcijan, którzy się modlimy, jest wielką pociechą, że z nami do Ojca modli się sam Jezus Chrystus. Oto co o tej modlitwie pisał Sługa Boży ks. Władysław Bukowiński w liście do Jadwigi Teleżyńskiej z 28 września 1966 r.: “Niech się w Waszym życiu wypełniają nasze codzienne prośby zawarte w modlitwie «Ojcze nasz»! Im dłużej żyję, tem więcej kocham tę modlitwę i podziwiam jej zwięzły uniwersalizm. Bądź wola Twoja jako w niebie, tak u Was we Wrocławiu, i u nas w Karagandzie, i wszędzie na ziemi i we wszechświecie całym!” (Ks. Władysław Bukowiński, “Listy”, oprac. ks. Jan Nowak, Kraków 2007, s. 338).
wtorek, 10 czerwca 2008
PRAWDZIWY CZŁOWIEK
PRAWDZIWY CZŁOWIEKPrymas Tysiąclecia ks. kard. Stefan Wyszyński często powtarzał: "Nie wystarczy urodzić się człowiekiem - należy jeszcze nim być". Ksiądz Władysław Bukowiński stał się wzorem do naśladowania właśnie dlatego, że swoje człowieczeństwo poprowadził w stronę świętości, żył, pokazując Boga ludziom zagubionym, strapionym. Wlewał w serca nadzieję tym, którzy nadziei już nie mieli.
["Nasz Dziennik" nr 131 (3148) z 6 czerwca 2008 r.] Praca doktorska o Słudze Bożym
■ DZIEKANAT PAPIESKIEGO WYDZIAŁU TEOLOGICZNEGO WE WROCŁAWIU zawiadamia, że w dniu 27 maja 2008 r. o godz. 1200 PUBLICZNA OBRONA PRACY DOKTORSKIEJ Promotor: Recenzenci: Z rozprawą doktorską można zapoznać się w czytelni Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu Wrocław, dnia 20 maja 2008 r. Ks. prof. dr hab. Waldemar Irek
czwartek, 21 lutego 2008
Zakończenie procesu kanonizacyjnego
Dobra wiadomość z Polski!
ZAKOŃCZENIEPROCESUKANONIZACYJNEGOSŁUGI BOŻEGOKS. WŁADYSŁAWABUKOWIŃSKIEGO
J. Em. Ks. Kard. Stanisław Dziwisz uroczyście dokona zakończenia Procesu Kanonizacyjnego Sługi Bożego Ks. Władysława Bukowińskiego w sobotę 08 marca 2008 r. o g. 10.00 w Kurii Metropolitalnej przy ul. Franciszkańskiej 3 w Krakowie.
Zaproszenie skierowane jest do wszystkich, którzy są w jakikolwiek sposób związani z Osobą Ks. Władysława Bukowińskiego i toczącym się Procesem.
WALNE ZEBRANIE CZŁONKÓW Stowarzyszenia im ks. Wł. Bukowińskiego “OCALENIE”
W sobotę 08 marca 2008 r. o g. 11.00 (po uroczystości zakończenia Procesu Kanonizacyjnego) w budynku PAT przy ul. Franciszkańskiej 1 odbędzie się Walne Zebranie Członków Stowarzyszenia, na którym zostanie omówiona dotychczasowa działalność i program pracy na rok bieżący. Obecność członków obowiązkowa.
Zakończenie procesu poprzedzi dzień skupienia z Ks. W. Bukowińskim, który rozpocznie się w sobotę 1 marca 2008 r. o godz. 10.00 w Zagórniku k/ Andrychowa (zgłoszenia do 22 lutego br.). Więcej nt. procesu i Stowarzyszenia oraz dodatkowe informacje zob. na stronie: http://www.ocalenie.republika.pl/
czwartek, 27 września 2007
Miłość opuszczonych
MIŁOŚĆ OPUSZCZONYCHZ listów Sługi Bożegoks. Władysława Bukowińskiego"Pisałem kiedyś mojemu Koledze, śp. Konstantemu, który usilnie mię do tego namawiał [do powrotu/wyjazdu do Polski], o Janie Beyzymie. On pozostał wśród trędowatych na Madagaskarze aż do swej przedwczesnej śmierci. Miłość opuszczonych, których było bardzo wielu nie tylko w latach najmniej pomyślnych, to potęga twórcza i - wierzę w to głęboko - najpotrzebniejsza. Miłość nie zna klęsk, bo któż mi może zabronić być dobrym?! Nic innego tylko miłość nie pozwala opuszczać opuszczonych..." Ks. Władysław Bukowiński, "Listy" pod red. ks. Jana Nowaka, Kraków 2007, s. 311.
wtorek, 18 września 2007
W świętości zwyczajność
W świętości zwyczajnośćEkspres homiletyczny Ks. Jan Nowak, postulator procesu beatyfikacyjnego ks. Władysława Bukowińskiego. By zebrać konieczne do procesu informacje świadków, przebywał przez wiele lat w Kazachstanie, w państwie, w którym kandydat na ołtarze przebywał w łagrach. Owocem jego pracy jest zbiór „Listów” ks. Władysława Bukowińskiego.
Czym ks. Bukowiński zafascynował Księdza? To, co u niego ważne to ogromna wiara w Opatrzność Bożą, cierpliwość – był przecież zesłańcem. Wszystko to umiał przyjąć, znosić. Ale przede wszystkim jego przebaczająca miłość obecna w Listach, we wszystkim, co tworzył, co pisał. Nie czuje się tam nienawiści zgorzknienia zesłańca, zadającego pytanie: „Dlaczego taki los?”. Przeciwnie, mówi on o sobie, że nie jest ofiarą losu, lecz jest we właściwym miejscu. To bardzo mnie uderzyło. Ks. Bukowiński zawsze twierdził, że tam, gdzie jest, jest potrzebny – nawet w łagrze. Co może odnaleźć współczesny człowiek w Listach? Myślę, że sens życia, sens małych spraw, które ma do wykonania każdego dnia. Również sens cierpienia i trudów, które mogą wydawać się nie do zniesienia. Umiejętność przyjęcia życia takim, jakie jest. Bukowiński zaakceptował swoje życie w łagrach. Ważne jest również to, że wcale nie uważał się on za człowieka świętego. Dla niego normalnym jest to, co nam może wydawać się święte. Myślę, że dla nas powinno być ważne, żeby w świętości odnaleźć zwyczajność. Jaki list utkwił Księdzu w pamięci najbardziej? Szczególnie listy do o. Klemensa Świżka. W tych listach ks. Bukowiński podziwia ojca, nazywa go abnegatem. Rezygnacja z doczesnych dóbr i poświęcenie się dla innych to cechy, które imponowały kandydatowi na ołtarze. Aleksandra Kasica
Fragment listu ks. Władysława Bukowińskiego + 12 IX 1954 r. Kochany Stasiu! Korzystam z łatwego pośrednictwa Hanki, by przesłać mój list do Ciebie. Piszę ten list z głębokim wzruszeniem. Wszak jesteśmy bliskimi przyjaciółmi, bo łączą nas nierozerwalne przeżycia głębokie, nigdy niezapomniane i jedyne w swoim rodzaju […]. Z dala od stron rodzinnych, nie jestem bynajmniej przygnębiony i wcale się nie uważam za jakąś ofiarę losu. Wręcz przeciwnie, dziękuję Bogu za wszystko. Sądzę, że przez cały ten długoletni okres życia zawsze byłem i dotąd jestem właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. W najwyższym stopniu – poprzednio w Czelabińsku i obecnie w Karagandzie, bo i tam byłem i tu jestem sam jeden. Za to pod względem towarzyskim lepiej było w Kijowie, gdzie wciąż korzystałem z cennego i miłego towarzystwa Bronka i Józia, a jeszcze lepiej w Dżezkazganie. Tam dobrało się towarzystwo nadzwyczaj inteligentne. W wolnych chwilach rozmawialiśmy o twórczości naukowej i literackiej tak wybitnych autorów jak Marks, Engels, Lenin oraz Morawski, Rawicki, Tanquerey, Noldin, Garrigou-Lagrange, Esser-Mausbach […] Jeżeli znajdziesz mą rodzinę, prześlij jej ten list od Ciebie. Kto jeszcze żyje z naszych starszych kolegów? Pisz. Z góry dziękuję i szczęść Boże Ci. Twój Władysław
piątek, 24 sierpnia 2007
Wspomnienie Eugeniusz Pawłowskiego (1)
ВОСПОМИНАНИЯИ ПЕРВОЕ ПРИЧАСТИЕУ О. ВЛАДИСЛАВАБУКОВИНСКОГО (1)Я родился на Украине в с. Юзефовка Житомирской области 14 ноября 1931 года. В 1936 году был выслан с родителями, как многие поляки, в Казахстанские степи Кокчетавской области. После войны, в 1950 году, направили меня в Караганду – школу ФЗО: там пришлось отработать в угольной шахте 5 лет. А на станции Михайловка, от нас 20 км, проживала сестра с мужем и его пожилые родители. Они там оказались в 1943 году, их взяли в трудармию. И вот однажды я приезжаю к ним, бабушка Подгурская (их фамилия) говорит: «В одном доме будет ксёндз в Пепельную Среду, в начале Великого Поста». В назначенный день я приехал, и мы пошли вместе; землянка была переполнена, и нам пришлось стоять возле порога. Во время Службы Божьей ксёндз посыпал головы верующим пеплом. Это была моя первая встреча с о. Буковинским, в Пепельную Среду Великого Поста 1955 года. После св. Мессы бабушка поговорила с о. Буковинским, где можно встретиться, чтобы меня приготовить к Первой Исповеди; и он дал адрес. Вскоре я пошёл туда, это было у немцев, но там его не оказалось; всё было очень засекречено. Потом вторично была назначена встреча на стройке Комбината, там Отец работал сторожем. Я пришёл туда. Это было воскресение, всюду было тихо и спокойно. В сторожевой будке Отец готовил меня к Первой Исповеди; задавал вопросы и спрашивал, что я знаю о Боге. В памяти у меня сохранилась душевная беседа; и даже мне пришлось тогда с Отцом вместе пообедать, так как я не мог отказать Отцу в этом. (далі буде) |
|