ZAUFAŁ OPATRZNOŚCI ******* Kontakt z autorem strony: o. Vitold-Yosyf Kovaliv, vul. Kardashevycha, 1 35800 m. Ostroh, Rivnenśka obl., Ukrajina ******* kovaliv * ostroh.uar.net ******* www.karaganda.blox.pl ******* tel. fax +380 3654 2-30-38 ******* Adres dla korespondencji w Polsce: ks. Witold Józef Kowalów skr. poczt. 9, 34-520 Poronin ***** Wszelkie uwagi i propozycje mile widziane. Sursum corda!
RSS
piątek, 31 października 2008
Smierć jezuity rodem z Karagandy

ŚMIERĆ JEZUITY

RODEM

Z KARAGANDY

Fragment listu ks. Jarosława Wiśniewskiego

Dokumentować kłamstwo i bestialstwo, względem mniejszości.

W Europie a znaczy i w Polsce, etniczna i religijna mniejszość to przedmiot dumy i troski. Tutaj, deptanie praw "braci mniejszych" to norma.

Wiec będę pisać, tym bardziej, że "zle nie śpi" i po "dyplomatycznym odsunięciu" abp Kondrusiewicza od kierowania rosyjskim kościołem mamy kolejna nowinkę ze Wschodu.

Kolejny atak nożem w plecy. Tym razem niestety, wyrażenie "nóź w plecy", nie jest to alegoria.

ZAMORDOWANO DWU JEZUITÓW W MOSKWIE

- w najlepszym gangsterskim stylu zostali zasztyletowani u siebie w domu. Jeden z nich Otto Messmer to mój znajomy, rodzony brat biskupa z Kirgizji i proboszcza z Karagandy, a także czterech sióstr Eucharystek, to naprawdę dzielna rodzinka i będzie im go mocno brak, choć z drugiej strony dla takiej rodziny brat męczennik to najpiękniejszy dar Opatrzności i niesamowita reklama dla Kościoła na Wschodzie.

KGB-iści na prawdę nie wiedza co czynią.

Byłem kiedyś w moskiewskim domu Jezuitów.

Tam naprawdę nie ma co kraść, zwykła komunalka ze starymi rupieciami, wiec motyw był inny i jedyny. To, ze Jezuici nigdy nie podobali się służbom specjalnym wiedzieliśmy od dawna, pierwszą "personą non grata" stał się przełożony moskiewskich Jezuitów ks. Opiela. Nie wpuszczono go nie nazywając przyczyn w 2000-m roku.

Rok później "milicja podatkowa w towarzystwie bojówkarzy napadła na centrum Inigo w Nowosybirsku, zarekwirowano wtedy cala bazę danych, kasety wideo i nawet "wzięto pod straż" niemal 90-letniego weterana Jezuitów, ks. Stryczka ze Słowacji. Człowieka, który w czasie wojny wspierał we Francji rosyjskich partyzantów...(!)

Wiele by mnożyć takich przykładów wrogości wobec zakonu.

Ja czuję z daleka ten smród z Łubianki...

Toteż kolejna awantura w Moskwie, która mnie do głębi duszy dotknęła, bo spotkałem tego kapłana w 1995 roku w Warszawie na lotnisku, gdyśmy wspólnie lecieli na tydzień do Fatimy mocno i osobiście mnie boli. Pamiętam go jak przystojnego i skromnego chłopca.

Pamiętam reportaż z Nowosybirska z jego ślubów wieczystych jakie miały miejsce całkiem niedawno, bo w 2001 roku.

Pamiętam słowa jego wzruszonej mamy wypowiedziane przed kamerą syberyjskiej telewizji katolickiej KANA. Ta kobiecina oddala kościołowi trzech synów i cztery córki!!!

Śmierć młodego Jezuity syna zesłańców z Karagandy, dzielnego jezuity, powinna dotknąć wszystkich nas.

(...)

Od dzisiaj w żałobie pogrążają się wszystkie kościoły Kazachstanu, Kirgizji, Tadżykistanu, Uzbekistanu i Turkmenii. Nie wspominam o Rosji, bo tam temperatura emocji od lat jest wysoka. Myślę, ze żałoba powinna dotrzeć i do Polski i do Niemiec, ojczyzny jego przodków, to będzie po drodze, bo drugi współbrat męczennik pochodził z Ekwadoru i jego trumna zapewne będzie przelatywać nad Polską.

Jedynym grzechem tych chłopców, była opieka na studentami z Instytutu św. Tomasza z Akwinu.

Tak samo jak w Katyniu ginęła inteligencja, tak i dziś w Moskwie "musi ginąć".
Tam podobnie jak w czasach "jedynodzierzawia", coraz mniej pozostaje przestrzeni dla ludzi myślących.

Ja tymczasem jeszcze raz dziękuje Bogu za Uzbekistan i cały Turkiestan, bo tutaj choć nielekko, jak na razie nie sztyletują księży.

(...)

MOWA FAKTÓW

(NA MARGINESIE)


Cztery lata temu rozbił się samochodem o. Grzegorz Cioroch, niewygodny kusztosz Moskiewskiej franciszkańskiej kustodii.

W 2000-m roku prętem metalowym zabił w Jarcewo nad Jenisejem swego ulubionego proboszcza Jana Franckiewicza, młody recydywista. Tato zamordowanego x. Jana zginął w Katyniu, tak przypadkowo los się zbiegł.
Przypadkiem tez w 1999 roku w Astrachaniu pewna bezdomna kobieta, najęła się do ks. Niemyjskiego na kucharkę i podsypała mu taki specyfik że się nie obudził.
Pewnego słowackiego kapłana w mieście Orzeł zatłukli bezdomni, znaczy się "nieznani sprawcy" w 1981 roku na placu św. Piotra tez jakiś przybłęda z Turcji przypadkowo strzelał do Papieża Wojtyły.

Ktoś inny "przez pomyłkę" utopił w Wiśle ks. Jerzego.

To w moim odczuciu pasmo czy raczej "charakter pisma" tej samej szajki, która nie została postawiona przed sad w Norymberdze, ale kiedyś warto by stanęła przed Trybunałem Europejskim.

Gdyby się okazało, ze księży Jezuitów z Moskwy zasztyletowali rabusie, albo że sami uprawiali jakiś "proceder" czy byli zamieszani w mafie NIE WIERZCIE!!!
Tak samo nie wierzcie gdy ktoś wam cos takiego opowie w razie mojej śmierci czy w sprawie mojej zagadkowej choroby.

Ja sam nie wierze, tzn. nie jestem pewien... Mama ks. Jerzego, którą spotkałem po raz kolejny miesiąc temu w Okopach na moja rade, by się trzymała, do beatyfikacji syna, bo to może wkrótce nastąpić wypowiedziała mądre słowa:
"Nastąpi czy nie PAN BÓG WIE, dożyję czy nie, to też mało ważne.
I życie i śmierć są darem Boga, a wiec za życie i śmierć. CHWALA PANU".

ks. Jarosław Wiśniewski

Taszkient, 29 października 2008 r.

05:33, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 30 października 2008
Modlitwa o beatyfikację Sługi Bożego (RUS)

 МОЛИТВА

О БЕАТИФИКАЦИИ

СЛУГИ БОЖЬЕГО

О. ВЛАДИСЛАВА

БУКОВИНСКОГО


Боже Отче, поручивший Своему слуге о. Владиславу душепастырское служение даже в тюрьмах и лагерях, одаряя его глубокой верой, отвагой и всепрощающей любовью, удели и мне тех же даров, столь необходимых для жизни Евангелием в сегодняшнем мире. Ради Своего слуги услышь мою молитву и одари меня благодатью, в которой я так нуждаюсь. Через Христа, Господа нашего. Аминь.


Эта молитва послужит для каждого из нас помощью в возрастании нашей веры, отваги и углублении всепрощающей любви. С великим смирением и кротостью будем просить о ходотайстве слуги Божьего в наших нуждах. Ведь именно такие качества старался приобрести этот необыкновенный священник. Он очаровал всех своим чувством юмора, скромностью и смирением, так как о себе не говорил вообще. А уж у него-то было на что жаловаться и пенять. В то страшное время террора и репрессий он не только осмеливался молиться и говорить о Христе, но и уделять Его в Евхаристии. Не останавливали его даже годы тюрьмы. Он приезжал к католикам – полякам и немцам – по их приглашению. На протяжении нескольких дней или недель готовил к крещению, миропомазанию, исповеди, св. причастию и венчанию. То, что в качестве катехизатора в Кракове и настоятеля в Луцке он делал по несколько лет, здесь нудно было успеть в короткие сроки. Католики говорят – это был святой священник, добрый и приятный в общении. Иоанн Павел ІІ в 2001 г. в Астане назвал слугу Божьего о. Владислава Буковинского апостолом Казахстана, горевшего тем самым апостольским пламенем, и в присуствии президента сказал, что о Казахстане узнал именно от этого подвижника веры.


В 70-ую годовщину депортации поляков мы получили такой великий дар – слугу Божьего, несшего веру и надежду репрессированным. Для нас он навсегда останется образцом апостола.

о. Ян Новак
постулатор

[«Кредо» (Караганда) № 7-8 (131-132)/июль-август 2006, с. 12.]

22:15, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
Protest przeciw deprecjonowaniu okresu jagiellońskiego

PROTEST PRZECIW

DEPRECJONOWANIU

OKRESU

JAGIELLOŃSKIEGO

W jednym z listów do przyjaciółki z okresu studiów na UJ w Krakowie, Marii Żurowskiej (list z 22 marca 1964 r.) ks. Władysław Bukowiński wypowiedział się przeciw deprecjonowaniu okresu jagiellońskiego w historii Polski. Czytamy w nim m.in.:

"Nasze ideały są u mnie nadal żywe i aktualne. Natomiast nie bez irytacji przeczytałem kilka recenzyj z książki Jasienicy o Polsce Jagiellonów. Nie miałem, niestety, możności czytać samej tej książki. Recenzje idą w kierunku deprecjonowania okresu jagiellońskiego. Jest rzeczą dla mnie zrozumiałą, że w obecnych warunkach okres piastowski jest bardziej aktualny. Ale to w niczem nie umniejsza faktu, że okres jagielloński, a nie piastowski, był szczytowym osiągnięciem całego tysiąclecia. Właśnie wielkością jest okresu jagiellońskiego, iż nie da się on wtłoczyć w ciasny utylitaryzm i pragmatyzm, wprawdzie modny, lecz niewątpliwie szkodliwy dla ducha.

Rocznica 600-lecia uniwersytetu łączy się z ostatnim z Piastów. Było by bardzo smutnem, gdyby w związku z tem znowu zabrzmiały jakieś akcenty antyjagiellońskie! Że zresztą okres jagielloński bynajmniej nie jest tak dalece niepraktyczny, o tem mógłbym wiele powiedzieć na podstawie własnego długoletniego doświadczenia. Zasklepienie się we własnem ciasnem podwórku łatwo prowadzi do utraty właściwej perspektywy" (Ks. Władysław Bukowiński, "Listy" pod red. ks. Jana Nowaka, Kraków 2007, s. 390-391).

21:31, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 czerwca 2008
"Kocham tę modlitwę"

 Czwartek, 19 czerwca 2008 roku

“KOCHAM TĘ MODLITWĘ”

 

Dzisiaj w czwartek 11 tygodnia zwykłego Kościół przypomina nam “Ojcze nasz”, tę najwspanialszą modlitwę, którą otrzymaliśmy do samego Jezusa Chrystusa. Dla nas chrześcijan, którzy się modlimy, jest wielką pociechą, że z nami do Ojca modli się sam Jezus Chrystus.

Oto co o tej modlitwie pisał Sługa Boży ks. Władysław Bukowiński w liście do Jadwigi Teleżyńskiej z 28 września 1966 r.: “Niech się w Waszym życiu wypełniają nasze codzienne prośby zawarte w modlitwie «Ojcze nasz»! Im dłużej żyję, tem więcej kocham tę modlitwę i podziwiam jej zwięzły uniwersalizm. Bądź wola Twoja jako w niebie, tak u Was we Wrocławiu, i u nas w Karagandzie, i wszędzie na ziemi i we wszechświecie całym!” (Ks. Władysław Bukowiński, Listy”, oprac. ks. Jan Nowak, Kraków 2007, s. 338).

00:51, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 czerwca 2008
PRAWDZIWY CZŁOWIEK

PRAWDZIWY CZŁOWIEK

Prymas Tysiąclecia ks. kard. Stefan Wyszyński często powtarzał: "Nie wystarczy urodzić się człowiekiem - należy jeszcze nim być". Ksiądz Władysław Bukowiński stał się wzorem do naśladowania właśnie dlatego, że swoje człowieczeństwo poprowadził w stronę świętości, żył, pokazując Boga ludziom zagubionym, strapionym. Wlewał w serca nadzieję tym, którzy nadziei już nie mieli.

Kilka dni temu, przeglądając stronę internetową mojej uczelni, natrafiłam na fotografie z XII Forum Polonijnego. Oglądałam m.in. zdjęcia z uroczystości odsłonięcia przed budynkiem Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej popiersia ks. Władysława Bukowińskiego. Moja młodsza, niespełna jedenastoletnia siostra, stojąc z boku, przyglądała się z zainteresowaniem temu, co oglądałam. W końcu, nie mogąc powstrzymać swej ciekawości, zapytała, kim był ten człowiek i dlaczego inni postawili ku uczczeniu jego pamięci pomnik. Byłam zaskoczona i w pierwszej chwili trudno było mi odpowiedzieć cokolwiek na tak trudne pytanie. Bo jak można młodszej siostrze wytłumaczyć w kilku zdaniach, kim była tak zasłużona postać, jak ks. Bukowiński? Wydawało mi się to trudne, ale nie mogłam udać, że nie słyszę pytania...
Urodzony 22 grudnia 1904 roku w Berdyczowie, ukończył Uniwersytet Jagielloński na kierunku prawo i teologia. Święcenia kapłańskie przyjął w 1931 roku. Sprawując funkcję proboszcza w Łucku, został aresztowany przez władze sowieckie. Już wtedy był "na celowniku" i stał się "kimś niewygodnym" dla ówczesnej władzy. W obozie pracy, w nieludzkich warunkach, przeżył aż 14 lat. Po wyjściu z obozu pracy został zesłany do Karagandy w Kazachstanie, gdzie prowadził pracę duszpasterską. Ksiądz Władysław Bukowiński był otuchą dla ludzi, którymi się opiekował w tak morderczych warunkach. Mając możliwość powrotu do Polski, wybrał posługę duszpasterską. Wiedział prawdziwie, czym jest posługa kapłana. Był jedynym księdzem w komunistycznej Karagandzie. Na wieść o tym, iż w tym regionie żyje kapłan, ludność z oddalonych zakątków Kazachstanu pokonywała męczącą podróż, by uczestniczyć we Mszy Świętej. Ksiądz Władysław chrzcił, udzielał ślubów, spowiadał. Duszpasterstwo ks. Bukowińskiego przynosiło owoce. Do spowiedzi przystępowali wierni niekorzystający z sakramentów od 20 lub 30 lat. Chrzest przyjmowali także ludzie dorośli. Służba kapłana wymagała od niego niezwykłej siły i samozaparcia. Na tak obszernym terenie nie było ani kościoła, ani małej kapliczki. Eucharystia sprawowana była w domach wiernych. Ksiądz Bukowiński, narażając własne życie, niósł Życie tam, gdzie Go nie było. Nauczanie religii dzieci i młodzieży było surowo zabronione. I to nie powstrzymało tego bohaterskiego kapłana do wykonywania i sprawowania swojej misji. Wyjeżdżał także w odległe okolice Aktiubińska, Semipałatyńska i Turkiestanu. Był to rodzaj wyprawy misyjnej. Trwała ona najczęściej kilka dni, a czasem zdarzało się, że nawet kilka miesięcy.
Ksiądz Władysław Bukowiński narodził się do życia z Panem w 1974 roku. Pochowany został w Karagandzie. Pozostał wierny ideałom. Swoje życie uczynił służbą drugiemu człowiekowi i Panu Bogu.
Dlaczego przed budynkiem mojej uczelni postawiono popiersie tego kapłana? Aby pokazać młodym ludziom, że bohaterstwo i służba drugiemu człowiekowi to nie przeżytek lub niemodny slogan. Postać ks. Bukowińskiego uczy, jak być prawdziwym człowiekiem. Człowiekiem, który poda dłoń, gdy jest ciężko, który nie zostawi drugiego w potrzebie. Mając możliwość poprawy swoich warunków życia, nie zrezygnował z nieludzkich warunków pracy, ale pozostał z najbardziej potrzebującymi.
Moja młodsza siostra była poruszona tą opowieścią.


Aleksandra Florczak,
studentka II roku dziennikarstwa
i komunikacji społecznej WSKSiM

["Nasz Dziennik" nr 131 (3148) z 6 czerwca 2008 r.]

12:09, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
Praca doktorska o Słudze Bożym

■  DZIEKANAT PAPIESKIEGO WYDZIAŁU TEOLOGICZNEGO WE WROCŁAWIU

zawiadamia, że w dniu 27 maja 2008 r. o godz. 1200
w budynku PWT przy ul. Katedralnej 9, w Sali Posiedzeń Senatu odbędzie się

PUBLICZNA OBRONA PRACY DOKTORSKIEJ
P. mgr lic. BARBARY ASYNGER, pt.:
Życie i działalność pastoralna ks. Władysława Bukowińskiego w Kazachstanie (1904-1974)

Promotor:
Ks. prof. dr hab. Józef SWASTEK

Recenzenci:
Ks. prof. dr hab. Helmut SOBECZKO (UO)
Ks. prof. dr hab. Antoni KIEŁBASA (PWT)

Z rozprawą doktorską można zapoznać się w czytelni Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu
(Plac Katedralny 1, I p.)

Wrocław, dnia 20 maja 2008 r.

Ks. prof. dr hab. Waldemar Irek
Rektor PWT we Wrocławiu

11:16, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 lutego 2008
Zakończenie procesu kanonizacyjnego

Dobra wiadomość z Polski!

 

ZAKOŃCZENIE

PROCESU

KANONIZACYJNEGO

SŁUGI BOŻEGO

KS. WŁADYSŁAWA

BUKOWIŃSKIEGO

 

J. Em. Ks. Kard. Stanisław Dziwisz uroczyście dokona

zakończenia Procesu Kanonizacyjnego

Sługi Bożego Ks. Władysława Bukowińskiego

w sobotę 08 marca 2008 r. o g. 10.00

w Kurii Metropolitalnej przy ul. Franciszkańskiej 3

w Krakowie.

 

Zaproszenie skierowane jest do wszystkich, którzy są w jakikolwiek sposób związani z Osobą Ks. Władysława Bukowińskiego i toczącym się Procesem.

 

WALNE ZEBRANIE CZŁONKÓW

Stowarzyszenia im ks. Wł. Bukowińskiego

“OCALENIE”

 

W sobotę 08 marca 2008 r. o g. 11.00 (po uroczystości zakończenia Procesu Kanonizacyjnego) w budynku PAT przy ul. Franciszkańskiej 1 odbędzie się Walne Zebranie Członków Stowarzyszenia, na którym zostanie omówiona dotychczasowa działalność i program pracy na rok bieżący. Obecność członków obowiązkowa.

 

Zakończenie procesu poprzedzi dzień skupienia z Ks. W. Bukowińskim, który rozpocznie się w sobotę 1 marca 2008 r. o godz. 10.00 w Zagórniku k/ Andrychowa (zgłoszenia do 22 lutego br.).

 

Więcej nt. procesu i Stowarzyszenia oraz dodatkowe informacje zob. na stronie:

http://www.ocalenie.republika.pl/  

 

 

09:37, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 września 2007
Miłość opuszczonych
 

MIŁOŚĆ OPUSZCZONYCH

Z listów Sługi Bożego

ks. Władysława Bukowińskiego

"Pisałem kiedyś mojemu Koledze, śp. Konstantemu, który usilnie mię do tego namawiał [do powrotu/wyjazdu do Polski], o Janie Beyzymie. On pozostał wśród trędowatych na Madagaskarze aż do swej przedwczesnej śmierci. Miłość opuszczonych, których było bardzo wielu nie tylko w latach najmniej pomyślnych, to potęga twórcza i - wierzę w to głęboko - najpotrzebniejsza. Miłość nie zna klęsk, bo któż mi może zabronić być dobrym?! Nic innego tylko miłość nie pozwala opuszczać opuszczonych..."

Ks. Władysław Bukowiński, "Listy" pod red. ks. Jana Nowaka, Kraków 2007, s. 311.

11:26, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 18 września 2007
W świętości zwyczajność

W świętości zwyczajność

Ekspres homiletyczny
Ks. Jan Nowak, postulator procesu beatyfikacyjnego ks. Władysława Bukowińskiego. By zebrać konieczne do procesu informacje świadków, przebywał przez wiele lat w Kazachstanie, w państwie, w którym kandydat na ołtarze przebywał w łagrach. Owocem jego pracy jest zbiór „Listów” ks. Władysława Bukowińskiego.


Czym ks. Bukowiński zafascynował Księdza?

To, co u niego ważne to ogromna wiara w Opatrzność Bożą, cierpliwość – był przecież zesłańcem. Wszystko to umiał przyjąć, znosić. Ale przede wszystkim jego przebaczająca miłość obecna w Listach, we wszystkim, co tworzył, co pisał. Nie czuje się tam nienawiści zgorzknienia zesłańca, zadającego pytanie: „Dlaczego taki los?”. Przeciwnie, mówi on o sobie, że nie jest ofiarą losu, lecz jest we właściwym miejscu. To bardzo mnie uderzyło. Ks. Bukowiński zawsze twierdził, że tam, gdzie jest, jest potrzebny – nawet w łagrze.


Co może odnaleźć współczesny człowiek w Listach?
Myślę, że sens życia, sens małych spraw, które ma do wykonania każdego dnia. Również sens cierpienia i trudów, które mogą wydawać się nie do zniesienia. Umiejętność przyjęcia życia takim, jakie jest. Bukowiński zaakceptował swoje życie w łagrach. Ważne jest również to, że wcale nie uważał się on za człowieka świętego. Dla niego normalnym jest to, co nam może wydawać się święte. Myślę, że dla nas powinno być ważne, żeby w świętości odnaleźć zwyczajność.

Jaki list utkwił Księdzu w pamięci najbardziej?
Szczególnie listy do o. Klemensa Świżka. W tych listach ks. Bukowiński podziwia ojca, nazywa go abnegatem. Rezygnacja z doczesnych dóbr i poświęcenie się dla innych to cechy, które imponowały kandydatowi na ołtarze.

Aleksandra Kasica 

 

Fragment listu ks. Władysława Bukowińskiego


+ 12 IX 1954 r.

Kochany Stasiu!


     Korzystam z łatwego pośrednictwa Hanki, by przesłać mój list do Ciebie. Piszę ten list z głębokim wzruszeniem. Wszak jesteśmy bliskimi przyjaciółmi, bo łączą nas nierozerwalne przeżycia głębo­kie, nigdy niezapomniane i jedyne w swoim rodzaju […].
     Z dala od stron rodzinnych, nie jestem bynaj­mniej przygnębiony i wcale się nie uważam za jakąś ofiarę losu. Wręcz przeciwnie, dziękuję Bogu za wszystko. Sądzę, że przez ca­ły ten długoletni okres życia zawsze byłem i dotąd jestem właś­ciwym czło­wiekiem na właściwym miejscu. W najwyższym stop­niu – po­prze­dnio w Czelabińsku i obecnie w Karagandzie, bo i tam byłem i tu jestem sam jeden. Za to pod względem towarzyskim lepiej było w Kijowie, gdzie wciąż korzystałem z cennego i miłego towarzys­twa Bronka i Józia, a jeszcze lepiej w Dżezkazganie. Tam dobrało się towarzystwo nadzwyczaj inteligentne. W wolnych chwi­­lach roz­ma­wialiśmy o twórczości naukowej i literackiej tak wy­bit­nych autorów jak Marks, Engels, Lenin oraz Morawski, Ra­wi­cki, Tan­que­rey, Noldin, Garrigou-Lagrange, Esser-Mausbach […]
     Jeżeli znajdziesz mą rodzinę, prześlij jej ten list od Cie­bie. Kto jeszcze żyje z naszych starszych kolegów? Pisz. Z góry dziękuję i szczęść Boże Ci.


Twój Władysław




Aby kupić, kliknij tutaj:
http://www.stanislawbm.pl/sklep_int/index.php?products=product&prod_id=195

15:33, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 sierpnia 2007
Wspomnienie Eugeniusz Pawłowskiego (1)

ВОСПОМИНАНИЯ

И ПЕРВОЕ ПРИЧАСТИЕ

У О. ВЛАДИСЛАВА

БУКОВИНСКОГО (1)

Я родился на Украине в с. Юзефовка Житомирской области 14 ноября 1931 года. В 1936 году был выслан с родителями, как многие поляки, в Казахстанские степи Кокчетавской области. После войны, в 1950 году, направили меня в Караганду – школу ФЗО: там пришлось отработать в угольной шахте 5 лет. А на станции Михайловка, от нас 20 км, проживала сестра с мужем и его пожилые родители. Они там оказались в 1943 году, их взяли в трудармию. И вот однажды я приезжаю к ним, бабушка Подгурская (их фамилия) говорит: «В одном доме будет ксёндз в Пепельную Среду, в начале Великого Поста». В назначенный день я приехал, и мы пошли вместе; землянка была переполнена, и нам пришлось стоять возле порога. Во время Службы Божьей ксёндз посыпал головы верующим пеплом. 

Это была моя первая встреча с о. Буковинским, в Пепельную Среду Великого Поста 1955 года. После св. Мессы бабушка поговорила с о. Буковинским, где можно встретиться, чтобы меня приготовить к Первой Исповеди; и он дал адрес. Вскоре я пошёл туда, это было у немцев, но там его не оказалось; всё было очень засекречено. Потом вторично была назначена встреча на стройке Комбината, там Отец работал сторожем. Я пришёл туда. Это было воскресение, всюду было тихо и спокойно. В сторожевой будке Отец готовил меня к Первой Исповеди; задавал вопросы и спрашивал, что я знаю о Боге. В памяти у меня сохранилась душевная беседа; и даже мне пришлось тогда с Отцом вместе пообедать, так как я не мог отказать Отцу в этом.

(далі буде)

 
16:13, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4
uahistory