Menu

Ks. Władysław Bukowiński

ZAUFAŁ OPATRZNOŚCI******* Kontakt z autorem strony: o. Vitold-Yosyf Kovaliv, vul. Kardashevycha, 1 35800 m. Ostroh, Rivnenśka obl., Ukrajina ******* vykovaliv@gmail.com ******* www.karaganda.blox.pl ******* tel. fax +380 3654 2-30-38 ******* Adres dla korespondencji w Polsce: ks. Witold Józef Kowalów skr. poczt. 9, 34-520 Poronin ***** Wszelkie uwagi i propozycje mile widziane. Sursum corda!

Smierć jezuity rodem z Karagandy

kovaliv

ŚMIERĆ JEZUITY

RODEM

Z KARAGANDY

Fragment listu ks. Jarosława Wiśniewskiego

Dokumentować kłamstwo i bestialstwo, względem mniejszości.

W Europie a znaczy i w Polsce, etniczna i religijna mniejszość to przedmiot dumy i troski. Tutaj, deptanie praw "braci mniejszych" to norma.

Wiec będę pisać, tym bardziej, że "zle nie śpi" i po "dyplomatycznym odsunięciu" abp Kondrusiewicza od kierowania rosyjskim kościołem mamy kolejna nowinkę ze Wschodu.

Kolejny atak nożem w plecy. Tym razem niestety, wyrażenie "nóź w plecy", nie jest to alegoria.

ZAMORDOWANO DWU JEZUITÓW W MOSKWIE

- w najlepszym gangsterskim stylu zostali zasztyletowani u siebie w domu. Jeden z nich Otto Messmer to mój znajomy, rodzony brat biskupa z Kirgizji i proboszcza z Karagandy, a także czterech sióstr Eucharystek, to naprawdę dzielna rodzinka i będzie im go mocno brak, choć z drugiej strony dla takiej rodziny brat męczennik to najpiękniejszy dar Opatrzności i niesamowita reklama dla Kościoła na Wschodzie.

KGB-iści na prawdę nie wiedza co czynią.

Byłem kiedyś w moskiewskim domu Jezuitów.

Tam naprawdę nie ma co kraść, zwykła komunalka ze starymi rupieciami, wiec motyw był inny i jedyny. To, ze Jezuici nigdy nie podobali się służbom specjalnym wiedzieliśmy od dawna, pierwszą "personą non grata" stał się przełożony moskiewskich Jezuitów ks. Opiela. Nie wpuszczono go nie nazywając przyczyn w 2000-m roku.

Rok później "milicja podatkowa w towarzystwie bojówkarzy napadła na centrum Inigo w Nowosybirsku, zarekwirowano wtedy cala bazę danych, kasety wideo i nawet "wzięto pod straż" niemal 90-letniego weterana Jezuitów, ks. Stryczka ze Słowacji. Człowieka, który w czasie wojny wspierał we Francji rosyjskich partyzantów...(!)

Wiele by mnożyć takich przykładów wrogości wobec zakonu.

Ja czuję z daleka ten smród z Łubianki...

Toteż kolejna awantura w Moskwie, która mnie do głębi duszy dotknęła, bo spotkałem tego kapłana w 1995 roku w Warszawie na lotnisku, gdyśmy wspólnie lecieli na tydzień do Fatimy mocno i osobiście mnie boli. Pamiętam go jak przystojnego i skromnego chłopca.

Pamiętam reportaż z Nowosybirska z jego ślubów wieczystych jakie miały miejsce całkiem niedawno, bo w 2001 roku.

Pamiętam słowa jego wzruszonej mamy wypowiedziane przed kamerą syberyjskiej telewizji katolickiej KANA. Ta kobiecina oddala kościołowi trzech synów i cztery córki!!!

Śmierć młodego Jezuity syna zesłańców z Karagandy, dzielnego jezuity, powinna dotknąć wszystkich nas.

(...)

Od dzisiaj w żałobie pogrążają się wszystkie kościoły Kazachstanu, Kirgizji, Tadżykistanu, Uzbekistanu i Turkmenii. Nie wspominam o Rosji, bo tam temperatura emocji od lat jest wysoka. Myślę, ze żałoba powinna dotrzeć i do Polski i do Niemiec, ojczyzny jego przodków, to będzie po drodze, bo drugi współbrat męczennik pochodził z Ekwadoru i jego trumna zapewne będzie przelatywać nad Polską.

Jedynym grzechem tych chłopców, była opieka na studentami z Instytutu św. Tomasza z Akwinu.

Tak samo jak w Katyniu ginęła inteligencja, tak i dziś w Moskwie "musi ginąć".
Tam podobnie jak w czasach "jedynodzierzawia", coraz mniej pozostaje przestrzeni dla ludzi myślących.

Ja tymczasem jeszcze raz dziękuje Bogu za Uzbekistan i cały Turkiestan, bo tutaj choć nielekko, jak na razie nie sztyletują księży.

(...)

MOWA FAKTÓW

(NA MARGINESIE)


Cztery lata temu rozbił się samochodem o. Grzegorz Cioroch, niewygodny kusztosz Moskiewskiej franciszkańskiej kustodii.

W 2000-m roku prętem metalowym zabił w Jarcewo nad Jenisejem swego ulubionego proboszcza Jana Franckiewicza, młody recydywista. Tato zamordowanego x. Jana zginął w Katyniu, tak przypadkowo los się zbiegł.
Przypadkiem tez w 1999 roku w Astrachaniu pewna bezdomna kobieta, najęła się do ks. Niemyjskiego na kucharkę i podsypała mu taki specyfik że się nie obudził.
Pewnego słowackiego kapłana w mieście Orzeł zatłukli bezdomni, znaczy się "nieznani sprawcy" w 1981 roku na placu św. Piotra tez jakiś przybłęda z Turcji przypadkowo strzelał do Papieża Wojtyły.

Ktoś inny "przez pomyłkę" utopił w Wiśle ks. Jerzego.

To w moim odczuciu pasmo czy raczej "charakter pisma" tej samej szajki, która nie została postawiona przed sad w Norymberdze, ale kiedyś warto by stanęła przed Trybunałem Europejskim.

Gdyby się okazało, ze księży Jezuitów z Moskwy zasztyletowali rabusie, albo że sami uprawiali jakiś "proceder" czy byli zamieszani w mafie NIE WIERZCIE!!!
Tak samo nie wierzcie gdy ktoś wam cos takiego opowie w razie mojej śmierci czy w sprawie mojej zagadkowej choroby.

Ja sam nie wierze, tzn. nie jestem pewien... Mama ks. Jerzego, którą spotkałem po raz kolejny miesiąc temu w Okopach na moja rade, by się trzymała, do beatyfikacji syna, bo to może wkrótce nastąpić wypowiedziała mądre słowa:
"Nastąpi czy nie PAN BÓG WIE, dożyję czy nie, to też mało ważne.
I życie i śmierć są darem Boga, a wiec za życie i śmierć. CHWALA PANU".

ks. Jarosław Wiśniewski

Taszkient, 29 października 2008 r.

© Ks. Władysław Bukowiński
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci